niedziela, 7 lutego 2016

Mission Denmark: time to start!

Hej Kochani!

No to ZACZYNAM!!




Tak to już w życiu jest, że wielkie rzeczy osiąga się stawiając małe kroczki. Najważniejszy jest ten pierwszy - do tego też najtrudniejszy. Marzenia o wyjeździe to nie wszystko, przecież one same się nie zrealizują. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że szczęściu trzeba niekiedy pomóc. Dlatego też zamiast leżeć cały dzień na dupie, leniuchować i oglądać seriale (jak np. bardzo kuszący Orphan Black, który serdecznie polecam wszystkim miłośnikom dramatów psychologicznych) od rana zasuwam i pomagam swoim marzeniom!

Pierwsze kroczki zaczęłam stawiać jakoś pod koniec września ubiegłego roku. Spotkałam się wtedy z koleżanką, która w tym momencie jest na drugim roku Service, Hospitality and Tourism Management w Aarhus - drugim największym duńskim mieście (kliknijcie na nazwę miasta jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć). Marysia opowiedziała mi wszystkie najważniejsze informacje, a ja słuchając jej chciałam wiedzieć więcej i więcej. Tak bardzo spodobało mi się to, co mówiła..

Jednak wróciłam do domu i zaczęłam odkładać wszystko ciągle na później.

Ze studiami wiąże się nauka, czyż nie? A na początku roku miałam niespodziewany, ogromny spadek motywacji. Nie robiłam absolutnie nic, żadnej matmy, chociaż ona się najbardziej dla mnie liczy. Na szczęście nie wywarło to bardzo złego wpływu na oceny, które wciąż są o dziwo dobre - głupi to ma czasem szczęście. :D

Po czterech miesiącach nic-nierobienia nagle dotarło do mnie, że tak na prawdę pozostało mi bardzo niewiele czasu! Wiedziałam, że rekrutacja zaczyna się w styczniu, nie wiedziałam kiedy się kończy. Postanowiłam zebrać się do kupy i zadbać o swoją przyszłość, aby nie wylądować rozczarowana na polibudzie Gdańskiej - a musicie wiedzieć, że studiowanie w moim mieście rodzinnym byłoby dla mnie największą porażką. W grudniu stworzyłam ten oto zeszycik ze zdjęcia powyżej. Dzięki niemu mogłam uporządkować myśli i plany, które w głowie figurowały jako CHAOS. Stworzyłam nawet listę:

- Wybrać kierunki
- Wybrać firmę pośredniczącą
- Napisać m@ila do firmy
- Zaaplikować na studia
- Znaleźć współlokatora
- Zaaplikować o mieszkanie
- Znaleźć pracę
- Czekać do lipca i wyjechać!

Wygląda prosto, łatwo i przyjemnie, prawda? BZDURA. Nic nie jest tu łatwe, począwszy od pierwszego punktu. Szczególnie, kiedy tak naprawdę nie wiecie, co chcecie w życiu robić. Na początku moje zapiski z poszukiwań wyglądały tak:



Zaraz jak tylko je wybrałam zaczęłam pisać do pośredników. Okazało się, że żadna z firm nie ma w ofercie kierunku Cognitive Science. Mogłabym oczywiście spróbować sama zaaplikować, ale jakoś czuję się pewniej, kiedy pomaga mi doświadczona firma w czymś o czym sama nie mam pojęcia. Połowa z tych kierunków okazała się również wyższa poziomem niż myślałam - tu akurat mój błąd, źle sprawdziłam. Na dobrą sprawę zostały mi tylko dwa kierunki:

- Service, Hospitality and Tourism Management
- Marketing Management.

Jeśli chodzi o najlepszy kontakt z firmą i, można powiedzieć, "przejmowanie się" mną - klientką - polecam PERFECT - tak, jakby ktoś przypadkiem był zainteresowany.

Postanowiłam przejrzeć kierunki studiów jeszcze raz. Tym razem posłużyłam się inna stroną, na której każdy jeden kierunek jest dokładnie opisany. Po długim leżeniu przed laptopem i wiszeniu godzinami na telefonie z mamą, moja lista przybrała zupełnie inną formę:



Przede wszystkim znalazłam dwa nowe, niesamowite kierunki, które od razu powędrowały do sfery marzeń i to tych możliwych do osiągnięcia! Ale o tych konkretnych kierunkach opowiem później, dziś zanudzę Was na śmierć i dokończę opisywać formalne trudności.

Powiedzmy, że kierunki już wybrałam, kontakt z firmą nawiązałam. Co dalej? Trzeba zacząć zbierać papiery, jak i pisać je, co jest zdecydowanie najgorszą częścią. Różni pośrednicy podają różne wymagane dokumenty, ale zazwyczaj chcąc aplikować potrzebujemy:

- wypełnioną aplikację (formularz podawany jest na stronie firm)
- formularz Priority Form (czyli kierunki wypisane wg naszych chęci)
- świadectwo - maturalne, albo, jeśli takiego jeszcze nie posiadamy, z II klasy liceum lub wykaz ocen z półrocza
- dowód osobisty
- zdjęcie
- rekomendacje - od nauczycieli, pracodawcy
- test z angielskiego przeprowadzany przez firmę
- list motywacyjny

Najtrudniejszym punktem na tej liście jest dla mnie oczywiście list motywacyjny. No bo, jak to, mam sama siebie oceniać - i to jeszcze obiektywnie? Co ja mam napisać? Co ja tak w ogóle chcę robić w swoim życiu? Przecież ja chcę tylko studiować w Danii - POMOCY!! Na szczęście są takie firmy jak Kastu (także pośrednik) , które wszystko pięknie tłumaczą. Za swój list jeszcze się nie zabrałam, ale dzięki tym wskazówkom mam ogólny pogląd na to, jak powinnam go napisać. Albo przynajmniej jak go zacząć.

Dalej robi się coraz prościej - istnieją oczywiście grupy na fb zrzeszające osoby chętne do takiego wyjazdu oraz takie, które już tam studiują i wszystko wiedzą. W razie czego mogę się ich spytać, myślę też, że dzięki temu nie będę miała problemu ze znalezieniem współlokatora. Wynajęcie mieszkania/akademika to podobno nie problem - ale o tym i o pracy opowiem, kiedy już będę pewna, że się dostałam!

Jak widzicie, trochę pracy z tym jest ale, jak pisałam w poprzednim poście, jaką przyjemność mielibyśmy z osiągania celu bez żadnych przeszkód i trudności po drodze?

Czas na złożenie aplikacji mam do końca lutego. Zakładając, że referencję otrzymam w tym tygodniu, pozostaje mi do napisania tylko ten przeklęty list - czyli powinnam się wyrobić. Trzymajcie kciuki!

Zostawiam Was teraz na rzecz mojej największej miłości i najokrutniejszej oprawczyni - MATEMATYKI.


snapchat: ylyys

Niedługo opiszę Wam także mój plan B i C jakby w tym roku nie udało mi się dostać na wymarzone kierunki. Stay tuned!

Juliet

12 komentarzy:

  1. Ten post mnie przeazil hehe

    http://treamicii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się W końcu czasem dobrze jest mieć ten dreszczyk emocji :p

      Usuń
  2. No, czasami nie jest łatwo dążyć do celu. Ale trzymam za ciebie kciuki!

    Mój blog- klik

    OdpowiedzUsuń
  3. Łoł...super !
    Obserwuję :D
    http://juliaobi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy post, trzymam kciuki! To samo czeka mnie już niedługo, jestem przerażona! Ale po przeczytaniu tego czuję się jakoś pewniej, wstąpiła we mnie nadzieja :)
    Pozdrawiam, morovv.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mogę wiedzieć gdzie chcesz się dostać na studia? :)

      Usuń
  5. Powodzenia!! Ja mam jeszcze trochę czasu do studiów, jednak rozmyślam już nad jakimś kierunkiem związanym z psychologią :).
    ania-ania3.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobacz sobie w takim razie taki kierunek: kognitywistyka.
      Sama chciałam na niego iść, może Ci się spodoba ;)

      Usuń
  6. Życzę Ci powodzenia ! Trzeba dążyć do spełnienia swoich celów. Dobrze, że się zebrałas i zaczęłaś działać :)
    anonimoowax.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha ten snap! Na szczęście ja mam jeszcze dwa lata do studiów :) Powodzenia!
    Kisiel truskawkowy

    OdpowiedzUsuń