piątek, 13 lutego 2015

Manor hotel - drugi tydzień ferii

Hej! Niedawno wróciłam z hotelu i, tak jak obiecałam, ten post będzie własnie o tym, jak spędziłam tam ostatnie 5 dni.




Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Mazor hotel z zewnątrz zrobił na mnie duże wrażenie, a głównie dlatego, że sam jest baardzo duży. W środku wrażenie pozostaje takie samo - wszystko urządzone z przepychem, kamienne podłogi, złoto, czerwień, piękne poręcze przy schodach, balkon nad wejściem, kanapy obite skórą, rzeźbione fotele.. po prostu wow. Pokój już nieco zgasił moją ekscytację, gdyż był dość mały, stały w nim 3 łóżka (okropnie niewygodne!), biurko, lustro i mały telewizor, który odbierał 5 kanałów w nienajlepszej jakości.










Rozpakowaliśmy się i poszliśmy na obiadokolację. Pierwszy posiłek? wow! taki wybór i wszystko przepyszne. Śniadanie? te same wrażenia co z pierwszej kolacji. Jednak na śniadanie było codziennie to samo, jajecznica (pyszna), parówki, płatki z mlekiem itp.. Na kolację zawsze była ryba (ta sama), za to mięsa się zmieniały i przyznaję, że były pyszne. Przy posiłkach podawano także desery - na śniadanie owoce i drożdżówki, na kolacje ciasta. Wszystkie oczywiście bardzo smaczne, jednak miałam wrażenie, że jabłecznik w czwartek nie był pierwszej świeżości, niestety...



W tłusty czwartek podano także pączki i faworki. :D



Po kolacji rozejrzeliśmy się trochę po hotelu. Na początku znaleźliśmy kącik dla dzieci, w którym było kilka maszyn do grania (oczywiście na pieniądze) i dosyć duży plac zabaw z kulkami, zjeżdżalniami, wspinaczkami itp. Pierwsze co zrobiłam to wskoczyłam do środka, a na końcu znalazłam trampolinę! :D

"Strefę spa", a w niej: solarium, na które chciałam pójść, zobaczyć, jak to działa ale rozmyśliłam się i jakoś nie żałuję; salę fitness, w której było kilka rozwalonych maszyn i ledwo działająca bieżnia; baseny - jeden duży z lodowatą wodą (wchodziłam do niego z 5 minut, brr), brodzik z nieco cieplejszą wodą i jacuzzi, które zaczęło działać dopiero wczoraj; przy basenach były moje ukochane sauny, sucha i parowa; pokój z jakąś wanną do masażu i pokój z łóżkiem do zwykłego masażu. Wczoraj byłam po raz pierwszy na całościowym klasycznym i mogłabym chodzić na niego codziennie!

Dwa tory do kręgli, które były powodem szczęścia mojego brata (ja nie przepadam za kręglami, czytałam więc lalkę), stół do ping ponga i dwa stoły do bilarda (którego uwielbiam).




Lodowisko! Nie było zbyt wielkie, ale nie było na nim wielu ludzi, więc dało się pojeździć (nie tak, jak na zwykłych lodowiskach miejskich, gdzie nie można przejechać nie obijając się o innych). Uczyłam brata i mamę, bo jako jedyna w rodzinie jakoś daję sobie radę :)


Drugiego dnia pojechaliśmy do aquaparku Warmiapark (ok. 30 minut jazdy od hotelu). Jest bardzo duży i ma wiele atrakcji, przez co zastanawiałam się dlaczego aquapark w Sopocie jest tak drogi, skoro nie ma nawet połowy tego, co tu jest?




W Czwartek odwiedziliśmy także Olsztyńskie planetarium. Obejrzeliśmy seans "Podróż do miliona słońc" - bardzo ciekawy, jeśli ktoś interesuje się astronomią, fizyką, czy dwoma na raz. Mi się bardzo podobał i zaczęłam myśleć, że może jednak pójdę na studia na jakąś astrofizykę, czy coś takiego? No, ale do tego mam jeszcze dużo czasu..

Hotel oferował także codziennie inne atrakcje, nordic walking, wycieczka na gospodarstwo, zajęcia na siłowni i basenie, ognisko z kiełbaskami.. Najbardziej do gustu przypadło mi oczywiście ognisko, bo jedzenie. <3


W środę, czwartek (oprócz planetarium) i piątek przed wyjazdem korzystaliśmy z atrakcji hotelowych, no i około 12 trzeba się było zbierać... Grzechem byłoby nie zahaczyć po drodze o McDonalds. Jestem bardzo zadowolona z tego wyjazdu, mimo niektórych niedogodności, ale nie będę narzekać, bo moim celem było wypoczęcie, i wypoczęłam jak chciałam. Piłam dużo kawy i herbaty, najadłam się ciast, popływałam i pospacerowałam, jestem szczęśliwa. :D


Już dosyć się nagadałam, teraz więc idę kończyć prezent walentynkowy dla mojego chłopaka i czytać lalkę! Muszę się pospieszyć, do niedzieli trzeba ją skończyć, a w poniedziałek iść do szkoły... Nie obraziłabym się gdyby ferie trwały jeszcze z tydzień, komu się kończą, ten chyba mnie rozumie. ;)

Juliet

8 komentarzy:

  1. Piękny hotel i zazdroszczę takiego wypoczynku :))
    http://xblueberrysfashionx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam. Świetny blog :D Zapraszam do zapoznania się z moją stroną i do obserwowania. Oczywiście odwdzięczę się tym samym :)
    Pozdrawiam :)
    https://www.facebook.com/abouthumannutrition http://abouthumannutrition.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak tam slicznie! :)
    Mi ferie skonczyly sie juz tydzien temu:/

    Mój blog(klik) c:

    OdpowiedzUsuń
  4. Wnętrze hotelu robi wrażenie, a z tego co piszesz wynika, że czas tam spędzony będzie zaliczał się do udanych. ;)
    bgrenda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że ferie udane :D Też jestem zawiedziony ubóstwem atrakcji w aquaparku w Sopocie :P Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Hejka! Zostałaś nominowana do LBA! :) http://klaudiake.blogspot.com/ więc zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń