sobota, 5 września 2015

back to 50's, pin-up nails




Hej!

Imprezy, imprezy, imprezy... czy wszystkie 18-nastki muszą być takie same? Jak widzicie po zdjęciu wyżej, nie! Na szczęście istnieją ludzie, którzy idąc na imprezę nie liczą tylko na alkohol i przygody na jedną noc. ;) Ludzie z trójmiasta na pewno skojarzą - studio domówka, miniklub na jakieś 60 osób, stylizowany właśnie na domówkę, tam dzisiejszej nocy bawiliśmy się ubrani w stylu lat 50-tych.

Pokażę Wam dzisiaj, jak ja się przygotowałam do tej imprezy. Pierwszym punktem, najistotniejszym i najtrudniejszym do zrealizowania było oczywiście ubranie.. no bo (pewnie jak większość z Was) nie mam w szafie zbyt wielu rzeczy, które mogły się nadać. Dlatego włączyłam facebooka i supergrupę "Trójmiejskie okazje" i kupiłam przesłodką różową koszulę w kratę. Do niej założyłam sukienkę jeansową (kupiłam ją kilka lat temu,jest już trochę przymała), którą opuściłam na pas, żeby wyglądała jak spódnica. Nie mogło zabraknąć niebieskich balerinek, bo przecież buty te były wymysłem lat 50. Niestety nie pokażę Wam ich gdyż uległy zniszczeniu (superznajomi postanowili polewać się piwem i rzucać kanapkami) a nie mam zdjęcia z wcześniej.



Drugi krok - WŁOSY. Ileż było bólu, krzyków i przekleństw (te ostatnie z ust mojej mamy bawiącej się w prywatną fryzjerkę). Najpierw trzeba było je natapirować, wypsikać lakierem (zużyłam chyba z pół lakieru żeby wszystko się trzymało!) pospinać wsuwkami, zawiązać bandamę, wpsikać jeszcze więcej lakieru i powpinać jeszcze więcej wsuwek! Ale pomimo bólu głowy i godzinnego rozczesywania, było warto:



Nie mogło zabraknąć też kolczyków w kształcie wisienek, które były wtedy bardzo popularnym motywem :


Kolejny punkt - makijaż. Mocne czarne oczy i mocna różowa albo czerwona szminka! 



A teraz czas na gwóźdź programu, w końcu najlepsze na koniec, czyli PAZNOKCIE! w stylu pin-up oczywiście. ;) Inspiracja: 


I moje wykonanie:




Na początek (jak zawsze!!) baza, czyli lakier bezbarwny. Na to naklejamy kawałki taśmy papierowej, malujemy różowym lakierem. Gdy wyschnie, malujemy matowym top coat'em. Zrywamy taśmę i tu zaczyna się zabawa w malowanie kokardek i kropek! 10 minut i.. pin-upowe paznokietki gotowe! 







Mam nadzieję, że post będzie pomocny dla osób które szykują się na podobne imprezy ;))
Poniżej jeszcze parę fotek a na samym dole stronki z których ja sama czerpałam inspiracje.









Juliet

1 komentarz:

  1. powiem Ci że pazurki wyglądają zachęcająco :)
    zapraszam do siebie, jestem świeżakiem jak coś :)
    zapraszam: http://withraisedhead.blogspot.com/
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń